|
BIULETYN PARAFIALNY PARAFII PW. ŚWIĘTYCH APOSTOŁÓW w CHWASZCZYNIE |
||
|
XIX NIEDZIELA ZWYKŁA |
11.08.2013 rok |
Rok II nr 94 |
Redakcja: Ks. Piotr Gruba i Młodzież
Drodzy Parafianie!
Bóg na różne sposoby przemawia i na różne sposoby chce dotrzeć do człowieka. Jednym takim sposobem były Objawienia Matki Bożej w Guadalupe w Meksyku. Chcemy w paru artykułach przestawić to Objawienie, które miało miejsce w XVI wieku. W najbliższym czasie w naszej parafii dokona się Nawiedzenie kopii obrazu Matki Bożej z Guadalupe.
Objawienie i przesłanie Maryi Niepokalanej – Matki Bożej z Guadalupe
Trzydzieści dziewięć lat po odkryciu Ameryki przez Krzysztofa Kolumba i 10 lat po ostatecznym pokonaniu Azteków przez wojska hiszpańskiego konkwistadora Hernana Cortezaz-Bottom of Form;z-Top of Form;HTML Markup;Comm, na terenie dzisiejszego Meksyku miało miejsce niezwykłe, i jak się później okazało, przełomowe wydarzenie dla całej Ameryki Łacińskiej – objawienie się Maryi Niepokalanej. Wydarzenie to miało miejsce w czasie, kiedy chrystianizacja Indian postępowała powolnie i opornie, a ochrzczeni Indianie stanowili niewielką i nie liczącą się grupę (pierwsze nawrócenia Azteków rozpoczęły się około 1524 roku). Wynikało to w głównej mierze z nadużyć kolonizatorów hiszpańskich, którzy nieludzko traktowali miejscową ludność. Hiszpanie nie potrafili wykorzystać pozytywnego nastawienia Indian, którzy na początku witali Hernana Corteza jako wybawiciela od okrucieństwa rytualnego składania ofiar z życia ludzkiego pogańskim bożkom. Rocznie, liczba ofiar, którym w trakcie wymyślnych ceremonii wyrywano kamiennym nożem serca, sięgała nawet kilkudziesięciu tysięcy. W tej dramatycznej sytuacji doszło do interwencji z Nieba: Maryja Niepokalana zstąpiła na ziemię i przez prostego Indianina Juana Diego, przekazała orędzie skierowane do obu narodów.
Objawienie Maryi Niepokalanej - pierwsze spotkanie z Maryją
W sobotę 9 grudnia 1531 roku, w drodze do kościoła, gdy zaczynało już świtać, na wzgórzu Tepeyac, Juan Diego po raz pierwszy spotkał Maryję Niepokalaną [w tamtym czasie Kościół obchodził w tym dniu liturgiczne wspomnienie Poczęcia Najświętszej Maryi Panny]. Najpierw usłyszał wspaniały śpiew ptasich chórów dochodzący ze szczytu wzgórza, a następnie odezwał się głos, który zapraszał Juana Diego. Ten głos zwracał się do niego po imieniu, ale nie tak jak zwykli to robić Hiszpanie, którzy zwracali się do niego pogardliwym „ty, indianin”. Głos nie tylko go nie poniżał, ale go wywyższał używając jego imienia, a nawet więcej – nadając mu ciepłą, matczyną barwę. Mało tego, głos wzywał go pieszczotliwie. Wołał „Juantzin, Juan Diegotzin!” (te słowa są azteckim zdrobnieniem hiszpańskiego imienia). Maryja zwracała się do wybranego Indianina imieniem hiszpańskim, ale używała go na sposób aztecki. Jakby już tą formą chciała pokazać, że w Jej Sercu obie kultury nie tylko nie wykluczają się, lecz mogą się wzajemnie uzupełniać. Azteckie „tzin” znaczy „godzien szacunku”, a dodane do imienia wyraża niemal cześć.
Juan Diego wszedł więc na wzgórze i ujrzał stojącą tam cudownie piękną Niewiastę, która wzywała go by podszedł do Niej bliżej. Jej szata wyglądała jak słońce. Ziemia lśniła blaskiem tęczy a wszystko błyszczało w najpiękniejszych kolorach. Gdy podszedł bliżej, Maryja przedstawiła mu się kim jest i czego sobie życzy:
„Wiedz i bądź tego pewny w swoim sercu, mój najdroższy, najmniejszy i najmłodszy synu, że jestem doskonałą i zawsze Dziewicą, Świętą Maryją, Matką Boga Wielkiej Prawdy, Teotla, Tego, Przez – Którego – My - Żyjemy, Stwórcy osób, Właściciela Tego – co – Jest – Blisko – i - Razem, Pana Nieba i Ziemi. Pragnę, aby w tym miejscu wzniesiono dla Mnie mały domek. W nim dam wam poznać mego Syna. Ukażę wam Go i dam wszystkim ludziom przez moją miłość, me współczucie, mą pomoc, moją obronę. Bo Ja jestem twą miłosierną Matką, i Matką wszystkich innych ludzi różnych przodków, którzy będą Mnie kochać, którzy będą ze Mną rozmawiać, będą Mnie szukać i będą pokładać we Mnie swą ufność. Tu wysłucham ich łkania i ich narzekań, i uzdrowię, i uleczę ich z smutku, ciężkich doświadczeń i cierpień. Aby spełnić to, co moje pełne współczucia i miłosierne serce stara się osiągnąć, pójdź do siedziby biskupa Meksyku i powiedz mu, że ciebie wysyłam jako mego posłańca, abyś mógł mu pokazać, jak usilnie pragnę, by zbudował Mi dom tu właśnie, że może postawić moją świątynię na równinie. Opowiesz mu dokładnie wszystko, co widziałeś, podziwiałeś i co słyszałeś. Wiedz z niewzruszoną pewnością, że będę ci bardzo wdzięczna i wynagrodzę cię. Dlatego napełnię cię radością. Dam ci szczęście. Zasłużysz bardzo na nagrodę, która będzie zapłatą za twoje zmęczenie, trud i kłopoty, jakie ściągnie na ciebie moja misja. Teraz, mój najdroższy synu, usłyszałeś mój oddech i moje słowo. Idź już i zmobilizuj swoje najlepsze siły”
Juan Diego zgodził się wypełnić powierzoną mu misję. Zszedł ze wzgórza Tepeyac i udał się do Mexico [City], do siedziby biskupa Don Fray Juana de Zumarraga - zakonnika świętego Franciszka. Szybko przekonał się jednak, że wypełnienie misji, jaką Maryja mu powierzyła, jest ponad jego możliwości. Biskup Zumarraga wprawdzie był miły i cierpliwie wysłuchał opowiadania o objawieniu Matki Bożej, ale myśl o budowie kaplicy na pustkowiu odrzucił jako nierealną.
Objawienie Maryi Niepokalanej - drugie spotkanie z Maryją
Juan Diego, zmęczony i zawiedziony nieudaną misją, wrócił na miejsce objawienia. Kiedy dotarł na wzgórze, Maryja Niepokalana już czekała na niego. W wielkiej pokorze ukląkł przed Nią i opowiedział Jej o trudnościach, jakie napotkał, aby dostać się do biskupa, i o odrzuceniu przez biskupa przesłania jakie mu przyniósł. Zrażony niepowodzeniem swojej misji, Juan Diego poprosił Maryję, aby z tą misją posłała kogoś z zacnych, którzy są potężni, znani, poważani i szanowani a nie wieśniaka, który jest „...suchym liściem, kawałkiem sznura, małą drabiną, odchodami ludzkimi...”. Maryja jednak odpowiedziała:
„Wiedz dobrze w swoim sercu, że nie brak Mi sług i posłańców, którym mogę dać zadanie poniesienia mojej myśli i mojego słowa, by przeprowadzić moją wolę. Jest absolutnie konieczne, abyś ty osobiście poszedł i mówił o tym, że to właśnie dzięki twej pomocy i pośrednictwu moja wola zostanie spełniona. Mój najmłodszy synu, z całą mocą nakazuję ci, żebyś jutro jeszcze raz poszedł zobaczyć biskupa. W moim imieniu dasz mu w pełni zrozumieć moją wolę i pragnienie, by me życzenie wprowadził w życie i zbudował moją kaplicę. Powiedz mu raz jeszcze, że posyłam cię Ja, zawsze Dziewica Maryja, Matka Boga Teotla”.
Umocniony tym spotkaniem i rozmową z Maryją, Juan Diego z nowym entuzjazmem zabrał się do wypełnienia, powierzonej mu przez Maryję misji: „...Moja Właścicielko, moja Pani, moje Dziecko, nie chcę sprawiać udręki Twemu obliczu i Twemu sercu. Chętnie pójdę, jak mi polecasz. Pójdę przekazać dokładnie Twoją myśl i Twoje słowo...„ obiecując, że „jutro po południu, kiedy słońce zachodzi, przyniosę Ci z powrotem Twoją myśl i Twoje słowo. Powiem, co zwierzchnik kapłanów mi powiedział...”.
Następnego dnia musiał okazać wielki upór, by skłonić służbę, aby pozwoliła mu spotkać się ponownie z biskupem. Biskup cierpliwie wysłuchał jego relacji ze spotkania z Matką Bożą i na koniec powiedział, że dopiero wtedy podejmie konkretne działania w sprawie budowy kaplicy, gdy Maryja da mu jakiś widzialny znak, który pomoże uwierzyć mu, że Juan Diego rzeczywiście został przez Nią posłany. Po rozmowie z biskupem Juan Diego wrócił na wzgórze Tepeyac, aby opowiedzieć o wszystkim Maryi. Ukląkł u Jej stóp i powiedział, że biskup prosi o jakiś znak. Maryja mu odpowiedziała:
„To dobrze, mój najmłodszy i najdroższy synu. Powrócisz tu jutro, abyś mógł wziąć znak, o który on prosi. Wówczas uwierzy i nie będzie już wątpił ani nie będzie podejrzliwy wobec ciebie ”. cdn.
Opracował: Jacek