|
BIULETYN PARAFIALNY PARAFII PW. ŚWIĘTYCH APOSTOŁÓW |
||
XXIII NIEDZIELA ZWYKŁA |
07.09.2025 rok |
Rok XIII nr 723 |
Redakcja: Ks. Piotr Gruba i młodzież
Wspomnienie o śp. ks. Czesławie
Słowa uczą, przykłady pociągają – o tym jak zostałem pociągnięty.
Myślę, że we wspomnieniach o śp. ks. Czesławie jak refren pojawiają się takie przymioty jak pokora, mądrość, poczucie humoru i miłość do drugiego człowieka. To prawda, bez wątpienia tym cechował się ks. Czesław. Był on obecny przez całe moje dotychczasowe życie. Za jego posługi jako proboszcza przyjąłem wszystkie sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego (chrzest, komunię świętą i bierzmowania). Pierwsze moje bardziej osobiste i świadome spotkania z ks. Czesławem były, kiedy zostałem ministrantem. Pamiętam, że bardzo szanował ministrantów. Czasem powtarzał: „Ministrant to jest gość. Kiedyś bez ministranta nie można było sprawować Mszy Świętej”. Nie oznaczało to jakoby dzisiaj ministrant był mniej ważny. Bardziej chodziło o dowartościowanie tej posługi. Nigdy nie podnosił głosu. Chętnie się witał z nami, podając nam rękę i serdecznie się uśmiechając. Jego obecność w zakrystii nadawała jakiejś szczególnej powagi. Lecz powaga ta nie przytłaczała, była czymś w rodzaju modlitewnego skupienia przed sprawowaniem najświętszych tajemnic. Często po porannej Mszy Świętej wysyłał jednego z ministrantów do sklepu po gazetę. Była to frajda, szczególnie, że zazwyczaj pozwalał zostawić sobie drobną resztę. Dla młodego chłopca to była nie lada gradka. Czasem używał do nas łacińskich sformułować, albo krótkich komend. Nie rozumieliśmy znaczeń tych słów, ale wiedzieliśmy, że wtedy trzeba zachować szczególną czujność. Obraz, który zostanie mi w pamięci z tamtych lat to ksiądz z brewiarzem. Naprawdę, nie rozstawał się z nim. Nosił go wszędzie. Już od najmłodszych lat, kiedy Pan Bóg przygotowywał mnie do posługi kapłańskiej, on dawał mi przykład. Przez drobne gesty, postawę i słowa, uczył i wtłaczał w podświadomość jakim powinien być dobry kapłan. Cdn.
o. Adam M. Dunst OFM Conv