|
BIULETYN PARAFIALNY PARAFII PW. ŚWIĘTYCH APOSTOŁÓW |
||
VI Niedziela Zwykła |
16.02.2025 rok |
Rok XIII nr 694 |
Redakcja: Ks. Piotr Gruba i młodzież
Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie powstrzymujcie ich, do takich bowiem należy Królestwo Boże (Mk 10,14).
Każdy z nas zna ten fragment ewangelii św. Marka na pamięć. Ale czy my rodzice, dziadkowie na pewno słyszymy sens tych słów – prośby skierowanej, przez samego Pana Jezusa do nas dorosłych? I czy bierzemy je sobie do serca? Czy w ogóle zastanawialiśmy się, jak te słowa wypełniane są w naszym życiu?
Gdy zadano w szkole pytanie, kto chodzi co niedziele do kościoła, na klasy liczące około 22 osoby, rękę podnosiło od trzech do sześciu uczniów. Dzieci z klas trzecich, które na wiosnę przystąpią do pierwszej Komunii Świętej, również (w przerażającym procencie) nie chodzą do kościoła i nie uczestniczą w niedzielnej Mszy Świętej (poza obowiązkowymi spotkaniami).
Na jednej z lekcji religii dotyczącej Mszy Świętej, w każdej klasie znalazła się dość spora grupa dzieci, która powiedziała wprost, że chcą chodzić do kościoła, ale rodzice nie maja czasu. Proszą, ale słyszą „my nie chodzimy”, „może kiedyś”. Jedna dziewczynka z klasy II szkoły podstawowej podeszła do mnie po lekcji i powiedziała „proszę pani ja codziennie się modlę i kocham bardzo Pana Boga, ale do kościoła nie chodzę. Chciała bym, ale rodzice nie chcą”. Widziałam smutek na jej twarzy.
Drodzy dziadkowie te słowa wypowiedziane do apostołów przez Pana Jezusa: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie…, są skierowane i do Was. W dzieciach jest naturalna potrzeba serca, poznania Pana Boga (który stworzył ich i cały świat – taki Superman – Bohater), który ich kocha miłością bezwarunkową. Ta Miłość jest w nich, od narodzin, a naszym obowiązkiem jest pomóc im w poznaniu tej Największej z Miłości. To sam Pan Bóg dał nam przykazanie świętowania niedzieli. To dzięki Jego przykazaniu niedziela w naszej mentalności jest dniem wolnym od pracy. Powinna być czasem rodziny, wspólnego spędzania czasu i to nie w centrach handlowych. Jakie wspomnienia w ten sposób gotujemy dzieciom z dzieciństwa? Niedziela jest dniem miłości, dlatego rozpoczynajmy ją w objęciach Tego, który kocha nas niewyobrażalną miłością, którą chce wlewać w nasze serca podczas Eucharystii.
Dziadkowie, nie używajcie zdania „Nie chcemy się wtrącać”. Akurat w tej kwestii, sam Chrystus dał wam takie prawo. Waszym obowiązkiem wynikającym z miłości do Boga Ojca i do waszych wnuków jest pomóc im w dotarciu do Boga, zanim zgaśnie w nich ta naturalna potrzeba poznania Go i kochania. Pomóżcie wnukom poznać Największą z Miłości, skoro ich najbliższy świat im to utrudnia. Pamiętajmy przy tym, aby dostosować Mszę Świętą do ich wieku. W naszym kościele, w każdą niedzielę, jest Eucharystia z kazaniem dla dzieci o godz. 1200. Podczas kazania najczęściej ks. proboszcz lub ks. Sebastian starają się poprzez dialog przybliżyć dzieciom postać Pana Jezusa, wyjaśnić wiele zagadnień dotyczących naszych prawd wiary.
Czy my dorośli, rzeczywiście możemy w spokoju, z czystym sercem uczestniczyć w Eucharystii, wiedząc, że naszym dzieciom, wnukom ten Największy z Darów jest zabierany? Z rozmów z dziećmi (w wieku 6 – 9 lat) wynika, że one chcą chodzić do kościoła i przynależeć do wspólnoty jaką jest Kościół, ale to my dorośli im to utrudniamy i ograniczamy. W ich sercu, w miejscu miłości do Boga zostanie pustka, którą z wiekiem będą starać się wypełnić czymś innym, i aby to nie doprowadziło do ich wewnętrznej tragedii (poszukiwania miłości, gdzie indziej i w czym innym). To nie będzie tylko ich tragedia, ale i nasza.
Mówimy, że Kościół umiera. Umiera i to przez nas dorosłych. Często chcemy ewangelizować, przynależeć i udzielać się we wspólnocie parafialnej, a zapominamy o naszych wspólnotach domowych i najmłodszych ich członkach – przyszłości Kościoła. To ich powinniśmy przede wszystkim ewangelizować. Mówimy, że słyszymy, że znamy i kochamy Pana Boga. To czemu nie staramy się zrozumieć i usłyszeć, najprostszych Jego słów, choćby tych: Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie powstrzymujcie ich …
Blanka