7 lipca 2020

Biuletyn Parafialny nr 452

05.07.2020

BIULETYN  PARAFIALNY

PARAFII   PW.   ŚWIĘTYCH  APOSTOŁÓW
 SZYMONA  i  JUDY  TADEUSZA  w  CHWASZCZYNIE

XIV  NIEDZIELA  ZWYKŁA

05.07.2020 rok

Rok VIII nr 453

 

Redakcja: Ks. Piotr Gruba i Młodzież

 

Jarzmo i brzemię Chrystusa

Idąc przez życie często zastanawiamy się, dlaczego wciąż nosimy na barkach cierpienia, które wydają nam się ciężkie, a nawet nie do zniesienia. Czujemy się obarczeni trudami życia, a chwile szczęścia i radości trwają zbyt krótko. Chcielibyśmy cieszyć się życiem, mieć za co żyć, a nawet być bogatym, robić co chcemy i radować się miłością ukochanej osoby czy przyjaciół.

Boimy się cierpienia, samotności, choroby i śmierci. Być może duża część naszego cierpienia wynika z tego, że żyjemy według ciała, a nie według Ducha Bożego, o którym mówi św. Paweł w liście do Rzymian. On poucza nas, że życie według ciała przynosi śmierć, a zadając śmierć popędom ciała będziemy żyli. Są to bardzo mądre słowa. Zauważmy, że nasze ciało jest źródłem przeróżnych pragnień i doznań. Jeżeli te pragnienia i doznania stają się naszym celem życia, wtedy uzależniamy się od nich, zaczynamy mieć różne oczekiwania od życia, od innych osób, od zdarzeń, od tzw. losu i popadamy w niewolę tych pożądań. Konsekwencją tego jest nasze przygnębienie, smutek, żal, a nawet gniew i złość. Te pragnienia stają się wtedy jarzmem, które wiąże nam ręce i nie jesteśmy w stanie iść dalej do przodu, bo mamy pretensje do świata o niespełnione oczekiwania. Nosimy brzemię własnej niewoli. Przykładem takiej niewoli może być świadectwo pewnej osoby, której mąż ma problem z agresją słowną. Niszczy ją słowem, krzykiem, wrzaskiem. Kobieta biernie poddaje się temu i czeka, aż on się zmieni, stosując wskazanie Pana Jezusa, żeby nadstawiać drugi policzek. Wykonuje więc rozkazy męża i daje się obrzucać błotem. Ale taka postawa to nie jest nadstawianie drugiego policzka. Bo jest w niej gniew, ból, żal, brak akceptacji tej sytuacji, ale tego nie okazuje. Teraz drugi przykład. Wyobraźmy sobie osobę kapłana, który chce być bardzo dobrym kapłanem. A więc wytrwale pracuje, pomaga, angażuje się w wiele rzeczy. I wszystko jest fajnie, dopóki nie zda sobie sprawy z tego, że nie ma na nic czasu, brak mu prywatności, nawet nie ma czasu na osobiste spotkania z Bogiem i modlitwę. Służba zaczyna ciążyć. Chce dobrze, ale wpada w niewolę zbyt wielu wyzwań i nie daje rady. Doświadcza bólu wewnętrznego, już nie akceptuje swojej sytuacji, nosi jarzmo zniewolenia pracoholizmem. Te dwa przykłady pokazują, że zawsze szukamy winnych w naszym otoczeniu – w przypadku wspomnianej wyżej kobiety agresywny mąż, a w tym drugim przypadku zbyt dużo pracy. I tu przychodzi do nas sam Pan Jezus z wyjaśnieniem, żeby przyjść do Niego, jeśli jesteśmy utrudzeni i obciążeni. Ale po co? Czy tylko po to, żeby się wyżalić lub poprosić, żeby zmienił nasze życie?

Nic z tego! On chce nam dać swoje jarzmo i swoje brzemię oraz wskazanie, żeby uczyć się od Niego. Czyli, nie dość, że mamy swoje ciężkie jarzma, jeszcze mamy wziąć Jego, a na dodatek uczyć się. Ale czego? 

Odpowiedź jest prosta. Zauważmy, że Pan Jezus nazywa swoje jarzmo słodkim, a swoje brzemię lekkim. Bo On żył według Ducha, czyli nie budował sobie oczekiwań, tylko, spędzając życie na nauczaniu, częstych spotkaniach z Ojcem w odosobnieniu oraz w gronie Apostołów Pan Jezus otwierał się na to, co Jego Ojciec chciał dokonać poprzez Jego posłannictwo. Nie budował sobie swoich własnych celów i oczekiwań, a więc żył w wolności od swoich pragnień. Nosił więc słodkie jarzmo, bo nie wiązał sobie rąk złudnymi rzeczami. Nosił też lekkie brzemię, bo nie nosił ciężaru swoich trosk, bo nie pożądał niczego. Z tego wynika, że uczenie się od Niego polega na tym, żeby wyrzucać z siebie stopniowo niepotrzebne rzeczy i niepotrzebne niewole. Wystarczy sobie powiedzieć, że nie potrzebujemy od życia wiele. Zauważmy, że człowiek wolny to ten, który potrafi dostrzegać przyjemność z obserwacji ptaków, zwierząt, ludzi, czytania książek, przebywania z rodziną, jazdy rowerem, ugotowania fajnej potrawy, radości z piątki dziecka w szkole, albo nawet słabszej oceny, spędzania razem czasu, pogrania z dzieckiem w grę planszową – jednym słowem czerpania przyjemności z małych, ale jakże wielkich rzeczy. Jeśli nauczymy się żyć bez pogoni za pieniądzem i uznaniem, nauczymy się, że życie jest dużo prostsze i pełne szczęścia.

Jeśli wspomniana wyżej kobieta przyzna, że to nie ona, ale to jej mąż ma kłopoty ze sobą i zacznie rozumieć, że to ona musi zmienić swoje nastawienie, uniezależni się od agresji swojego męża. Jeśli ów kapłan zadowoli się małymi sprawami i pozwoli Bogu prowadzić swoją misję, uwolni się od nadmiaru pracy. Ważne jest to, żebyśmy nauczyli się prostoty poprzez eliminację czy wyrzucanie z siebie niepotrzebnych potrzeb i oczekiwań, a wtedy życie stanie się prostsze i pełne szczęścia.

Prośmy Pana, żeby pokazał nam właściwą drogę.

 

Maria 

ks. Adam

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
160 0.20479989051819