26 sierpnia 2019

Biuletyn Parafialny nr 407

25.08.2019

BIULETYN  PARAFIALNY

PARAFII   PW.   ŚWIĘTYCH  APOSTOŁÓW
 SZYMONA  i  JUDY  TADEUSZA  w  CHWASZCZYNIE

XXI  NIEDZIELA  ZWYKŁA

25.08.2019 rok

Rok VII nr 408

 

Redakcja: Ks. Piotr Gruba i Młodzież

 

Święta Monika

 

To nie przez przypadek, że święta Monika jest patronką kobiet prawie wszystkich stanów. Doświadczyła bowiem życia jako osoba samotna, w małżeństwie, jako matka i jako wdowa.

Święta Monika nie znała jedynie życia w zakonie, co nie znaczy, że nie było jej bliskie. Przyjaźniła się z wieloma osobami duchownymi, a także jej najstarszy syn – Augustyn, po wymodlonym przez nią nawróceniu, doszedł do godności biskupiej.

Właśnie dzięki osobie jej słynnego syna, większość wiernych kojarzy postać świętej Moniki. Ale nie tylko jego postać ubarwia życie tej świętej, które od samych początków było naznaczone piętnem jej heroicznych cnót.

Urodziła się w Tagaście (Afryka), w 332 roku. Jako dziecko i młoda dziewczyna otrzymała głęboko chrześcijańskie wychowanie. Jej beztroska młodość zakończyła się jednak wraz z szybkim wydaniem jej za mąż za urzędnika z Tagasty, poganina. Patrycjusz był człowiekiem popędliwym, gniewnym, do tego zdradzał żonę. Monika znosiła te krzyże w cichości, wytrwale modląc się za niego. Obdarowała go trójką dzieci: dwoma synami i córką. Gdy najstarszy syn – Augustyn – osiągnął już pełnoletność, Monika została wdową. Warto podkreślić, że zdążyła wymodlić dla męża nawrócenie – przed śmiercią przyjął wiarę chrześcijańską.

Tymczasem dla Moniki zaczęły się nowe problemy związane z hulaszczym życiem Augustyna.

Pomnik ze słów

W swoich "Wyznaniach" święty Augustyn pisał: "Matka powiedziała mi – z największym spokojem, z taką pogodą, jaką daje zupełna ufność – iż wierzy, że zanim odejdzie z tego świata, ujrzy mnie wierzącym katolikiem. Tyle do mnie rzekła. Do Ciebie zaś, który zdrojem jesteś miłosierdzia, jeszcze goręcej się modliła, płacząc, prosiła, abyś jak najrychlej wspomógł mnie i rozświetlił moje ciemności Twoim światłem".

Przeczucie, a raczej wiara świętej Moniki nie zawiodła jej, ale do czasu upragnionej przemiany duchowej syna musiała wiele wycierpieć. "Nie potrafię wyrazić słowami, jak bardzo mnie kochała" – tylko takie może być uzasadnienie, które podaje w innym miejscu "Wyznań" św. Augustyn, jej rozpaczliwej za nim wędrówki, wszędzie, gdziekolwiek się nie udawał. Martwiła się o niego i chciała zawsze być blisko, na wypadek, gdyby ją potrzebował. Za synem wyjechała z rodzinnych afrykańskich stron do Mediolanu i Rzymu. Tam towarzyszyła mu w jego chwilach depresji i głębokiego smutku, które przeżywał tuż przed swoim nawróceniem. Wreszcie była przy nim w czasie jego nawrócenia, gdy ostatecznie porzucił życie z konkubiną, zrezygnował z pijaństwa i libacji, i wrócił na łono Kościoła. Monika zmarła niedługo po tych wydarzeniach, a syn, przez którego tyle wycierpiała, ułożył dla niej pomnik ze słów w swojej autobiografii: "Czy mogłeś wzgardzić jej łzami, czy mogłeś nie wysłuchać jej modlitw, w których błagała Cię nie o srebro i złoto, nie o jakiekolwiek dobra zmienne i przemijające, lecz o zbawienie duszy swego syna? Z Twojej przecież łaski była taka, jaka była. Nie mogłeś jej, Panie, odmówić pomocy".

Jak potwierdzają liczne świadectwa wiernych, do dziś Pan Jezus nie odmawia pomocy tym, za którymi wstawia się św. Monika. Święta Moniko, módl się za nami!

 

Opracował: ks. Piotr 

ks. Adam

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
145 0.060817003250122