|
BIULETYN PARAFIALNY PARAFII PW. ŚWIĘTYCH APOSTOŁÓW w CHWASZCZYNIE |
||
|
III NIEDZIELA ZWYKŁA |
25.01.2015 rok |
Rok IV nr 170 |
Redakcja: Ks. Piotr Gruba i Młodzież
P Ó J D Ź Z A M N Ą
S a m o t n o ś ć
„ Pełen Ducha Świętego, powrócił Jezus znad Jordanu i przebywał w Duchu Świętym na pustyni czterdzieści dni, gdzie był kuszony przez diabła” (Łk 4, 1-2)
„… a liczne tłumy zbierały się, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swoich niedomagań. On jednak usuwał się na miejsca pustynne i modlił się” (Łk 5 , 15 16)
Pan Jezus stworzył nas jako wspólnotę, której zadaniem jest dzielić się miłością. Dzielimy się nią więc tak, jak potrafimy, czerpiąc wzór od samego Stwórcy, który jest jednością w Trzech Osobach. Zdajemy sobie dobrze sprawę z tego, że nie potrafimy żyć w samotności, bez drugiego człowieka, Zakładamy rodziny, nawiązujemy przyjaźnie, znajomości, tworzymy atmosferę dążenia do wspólnych celów, razem pracujemy, razem wypoczywamy. W ten sposób dajemy innym to, co jest treścią naszego życia, a z drugiej strony otrzymujemy od drugiego człowieka.
Jednak, aby żyć we wspólnocie ludzkiej i dzielić się miłością tak, jak chce tego nasz Stwórca, potrzebujemy trochę samotności. Jest ona niczym innym jak przebywaniem z sobą samym, a jeśli wyrazimy taką wolę - staje się ona spotkaniem z sobą w Bogu.
Człowiek często boi się samotności, zresztą z różnych powodów. Jednym z nich może być lęk przed sobą i przed Bogiem, może z powodu braku znajomości prawdy o sobie lub braku akceptacji siebie. A może boimy się słowa Boga do nas skierowanych, bo nie wybraliśmy jeszcze Jezusa Chrystusa jako Pana naszego życia i trwamy w biernym oczekiwaniu tego, co będzie dalej. Niekiedy samotność kojarzymy sobie z pustką po utracie kogoś bliskiego z rodziny lub przyjaciół. Może ktoś z nas całe życie spędza w samotności, nie mając nawet do kogo się zwrócić w potrzebie, nazywając swoje życie udręką.
Bywa i tak, że będąc członkiem nawet dużej rodziny, czujemy się samotni, niezrozumiani, oczekujący na miłość, której tak bardzo nam brakuje.
Ale popatrzmy na Jezusa Chrystusa, który swoim własnym życiem pokazał nam, czym samotność jest naprawdę. On nie uciekał od samotności, ale właśnie jej szukał. Mamy wiele przykładów z Pisma świętego potwierdzających Jego trwanie w samotności. Ten, który otoczony był tłumami ludzi słuchających Jego nauki, podążających za Nim, oczekujących uzdrowienia, pokazał człowiekowi wartość samotności. Nauczył nas, że samotność jest przymusem losu, brakiem kontaktu z drugim człowiekiem, koniecznym złem. Jest czymś zupełnie innym. Jest darem, pokarmem duszy, nauczycielem miłości do Boga, bliźniego i samego siebie, jest czasem spotkania z sobą i z Bogiem.
Pan Jezus często wybierał samotność. Przebywał na pustyni, przygotowując się do misji zbawienia świata. Często odchodził na miejsca pustynne, aby tam modlić się, może również nabrać sił, wypocząć. Wybrał również samotność, aby porozmawiać z Ojcem o swojej udręce przed pojmaniem w ogrodzie oliwnym. Owa samotność była dobrym towarzyszem pogodzenia się z wolą Ojca poprzez dobrowolne wybranie wypełnienia Jego woli.
Popatrzmy na siebie.
Co robię z moja samotnością?
Czy zaprosiłem do niej Boga?
A może cierpię sam, walcząc ze sobą i z losem, który sprawił mi cierpienie w samotności?
Dlaczego się boję zajrzeć głęboko w moją duszę?
Może zacznę od przyjęcia samotności jako daru w moim życiu i zaproszę samego Boga, aby nieustannie był ze mną. Wtedy moja samotność nabierze nowego wymiaru, bo stanie się spotkaniem z Bogiem.
W obecnym świecie tak bardzo brakuje nam wolnego czasu. Ale należy się zastanowić, na ile moje codzienne zajęcia są konieczne, a na ile są ucieczka od samego siebie, od samotności, może nawet od spotkań z Bogiem. Wykorzystajmy każdą możliwą chwilę na spotkanie ze sobą, czy to w kolejce w banku, czy w pociągu, wracając z pracy, czy wieczorem, przed snem.
Nauczmy się żyć tak, jak pokazał nam Pan Jezus.
Bądźmy ludźmi wspólnoty, ale nie zapominajmy, że możemy z innymi dzielić się dobrem tylko wtedy, gdy ubogacamy Bogiem nasze własne życie.
Maria