|
BIULETYN PARAFIALNY PARAFII PW. ŚWIĘTYCH APOSTOŁÓW w CHWASZCZYNIE |
||
|
XXI NIEDZIELA ZWYKŁA |
24.08.2014 rok |
Rok III nr 148 |
Redakcja: Ks. Piotr Gruba i Młodzież
P Ó J D Ź Z A M N Ą
M o d l i ć s i ę d o P a n a
„Szukajcie Pana, gdy się pozwala znaleźć,
wzywajcie Go, dopóki jest blisko!
Niechaj bezbożny porzuci swą drogę
i człowiek nieprawy swoje knowania.
Niech się nawróci do Pana, a Ten się nad nim zmiłuje,
i do Boga naszego, gdyż hojny jest w przebaczaniu.
Bo myśli moje nie są myślami waszymi
ani wasze drogi moimi drogami -
wyrocznia Pana.
Bo jak niebiosa górują nad ziemią,
tak drogi moje - nad waszymi drogami
i myśli moje - nad myślami waszymi” (Iz 55, 6 – 9).
„A Ja wam powiadam: Proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje; kto szuka, znajduje; a kołaczącemu otworzą. Jeżeli któregoś z was, ojców, syn poprosi o chleb, czy poda mu kamień? Albo o rybę, czy zamiast ryby poda mu węża? Lub też gdy prosi o jajko, czy poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, choć źli jesteście, umiecie dawać dobre dary swoim dzieciom, o ileż bardziej Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy Go proszą” (Łk 11, 6 – 9).
Życie człowieka pełne jest obecności Bożej. Spotykamy Go wszędzie – zarówno w kościele, jak i w pracy, na ulicy, w lesie. Spotykamy Go również w drugim człowieku. Nasz kontakt z Bogiem przejawia się nie tylko w relacjach z ludźmi, ale też w spotkaniu z sobą samym.
Jedną z form spotkania z Bogiem jest MODLITWA. Jest ona obecna w naszym życiu od najwcześniejszych lat. Pacierz poranny i wieczorny towarzyszył nam przez całe dzieciństwo i nadal jest bardzo ważny w naszym życiu.
Modlitwa jest darem. Powinna więc – tak jak każdy dar – być pielęgnowana i pomnażana.
Wielu z nas zadaje sobie pytanie: Jak się modlić? Doświadczamy bowiem wiele trudności w modlitwie. Często dzieje się tak, że modlitwa ogranicza się do monologu przedstawianego Bogu, bez żadnej odpowiedzi, czy interwencji z Jego strony. A modlitwa jest przecież dialogiem, rozmową prowadzoną w relacji Bóg – człowiek. Gdy więc nie słyszymy żadnego odzewu ze strony Boga, zakładamy, że tego odzewu po prostu nie ma i mówimy: Gdzie był Bóg, gdy tak Go prosiłem o coś? Czy on jest głuchy na moją skargę? W ten sposób zaczynają się zarzuty, rodzi się brak ufności. Ale prawda jest inna. Brzmi ona, że Bóg odpowiada na każdą modlitwę, tylko, że ja, człowiek, często jestem głuchy na głos Boga i zamknięty na Jego działanie, bo moja własna wizja danej sprawy hamuje lub zniekształca głos Boga i Jego mądrą interwencję.
Aby nauczyć się modlić, wystarczy popatrzeć na postawę modlitewną Jezusa Chrystusa i Jego naukę. Ten, który poucza nas, że otrzymamy wszystko, o co się modlimy, pokazuje również prawdę o nas samych, którzy „źle” się modlimy. On sam pokazał moc modlitwy, która „góry przenosi” poprzez znaki i cuda, ukazując równocześnie modlitwę w cierpieniu, zgadzając się z wolą Boga. To On nauczył nas Modlitwy Pańskiej, która zawiera wszystko. Owa modlitwa była właśnie źródłem interwencji Bożej w życiu mojego syna:
Od najmłodszych lat Michał cierpiał na chorobę zezową. W wieku ośmiu lat zapadła decyzja o przeprowadzeniu trzech operacji oczu, co mogłoby pomóc. Ale termin operacji wciąż się odwlekał z powodu złej kondycji zdrowotnej dziecka, chorującego wciąż na anginę i zapalenie oskrzeli. Po niespełna roku takiego oczekiwania, gdy ustalono kolejny termin zgłoszenia się do szpitala, Michał zachorował na zapalenie płuc. Oznaczało to kolejne przesunięcie terminu operacji. Zrozpaczona, usiadłam przy łóżku dziecka i razem zaczęliśmy się modlić o uzdrowienie z choroby. W czasie modlitwy położyłam mu rękę najpierw na piersi, a potem na oczy. Nagle chłopiec przerwał modlitwę z krzykiem: „Gorące oczy, gorące oczy”, a po pewnym czasie gałki oczne przestały się rozbiegać i stały nieruchomo na swoim miejscu. Zrozumiałam, że Bóg odpowiedział na naszą wspólną modlitwę. Jakiś czas po wyzdrowieniu z zapalenia płuc poszliśmy do lekarza okulisty na wizytę kontrolną. Ku zdziwieniu lekarza okazało się, że operacje są już niepotrzebne. Michał został całkowicie uzdrowiony z choroby zezowej.
Prosząc o uzdrowienie płuc, Bóg odpowiedział w inny sposób, w sposób jakiego nawet nie oczekiwałam. Od tej chwili modlę się inaczej. Odrzucam swoje własne oczekiwania, a otwieram się w modlitwie na to, co przygotował Bóg. On ma lepszy plan ode mnie. Tego właśnie doświadczył sam Chrystus, modląc się w Ogrójcu. On dobrze rozumiał, że nie powinien modlić się o własne ocalenie, lecz o ocalenie całej ludzkości, nawet kosztem ogromnego cierpienia.
Jeśli Bóg potrzebuje mojego cierpienia dla ocalenia mnie samej lub innych, chcę, tak jak Chrystus powiedzieć „Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie”. Jego drogi bowiem „górują” nad naszymi drogami.
Czy mam odwagę nauczyć się słuchać głosu Boga w modlitwie?
Panie Jezu, naucz nas modlić się…
Maria