24 sierpnia 2014

Biuletyn parafialny nr 147

BIULETYN PARAFIALNY

PARAFII PW. ŚWIĘTYCH APOSTOŁÓW
SZYMONA I JUDY TADEUSZA

w CHWASZCZYNIE

XX NIEDZIELA ZWYKŁA

17.08.2014 rok

Rok III nr 147

Redakcja: Ks. Piotr Gruba i Młodzież

 

P Ó J D Ź Z A M N Ą

Z ł o ż y ć B o g u o f i a r ę

 

Abel był pasterzem trzód, a Kain uprawiał rolę. Gdy po niejakim czasie Kain składał dla Pana w ofierze płody roli, zaś Abel składał również pierwociny ze swej trzody i z ich tłuszczu, Pan wejrzał na Abla i na jego ofiarę; na Kaina zaś i na jego ofiarę nie chciał patrzeć. Smuciło to Kaina bardzo i chodził z ponurą twarzą. Pan zapytał Kaina: «Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? Przecież gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną; jeżeli zaś nie będziesz dobrze postępował, grzech leży u wrót i czyha na ciebie, a przecież ty masz nad nim panować. (Rdz 4, 2b – 7).

Jeśli więc przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw tam dar swój przez ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj” (Mt 5, 23 – 26)!

Już od początków dziejów ludzkości człowiek składał Bogu ofiary. Wystarczy przypomnieć sobie ofiary Kaina i Abla oraz Abrahama (który był gotów złożyć w ofierze swojego jedynego syna). Składano różne ofiary, np. przebłagalne czy dziękczynne. Potem Bóg ustanowił kapłanów, aby składali ofiary, pośrednicząc w ten sposób pomiędzy Bogiem a człowiekiem.

Najdoskonalszą ofiarą złożoną Bogu była ofiara Jezusa Chrystusa, którą nasz Pan, Bóg – Człowiek, złożył Ojcu ze swojego Ciała i Krwi, oddając dobrowolnie życie za każdego z nas. My, składając nasze ofiary Bogu możemy łączyć je z ofiarą Jezusa Chrystusa, co uzdalnia nas, a nawet umożliwia udźwignięcie naszego własnego krzyża.

Pójście za Jezusem to podjęcie krzyża, to uczestnictwo w ofierze naszego Pana.

Czy noszę krzyż?

Czy noszę go z Jezusem?

Czy składam Bogu ofiarę?

Życie człowieka naznaczone jest cierpieniem. Owo cierpienie wydaje się być wielkim ciężarem, czasami nie do udźwignięcia. Ale to od nas zależy, czy swoje życie uczynimy nieszczęśliwym, czy nauczymy się żyć w radości obcowania z Chrystusem nawet wtedy, gdy cierpimy.

Co mogę zrobić w obliczu mojego cierpienia?

Mogę wybrać postawę bezradności, przyglądając się cierpieniu, bezczynnie, popadając w apatię i czekać jego końca, nazywając je bezsensownym.

Mogę walczyć z cierpieniem poprzez brak akceptacji swojej sytuacji, popadając w konflikt ze sobą i z Bogiem i jakże często z Niego winowajcę i sprawcę cierpienia, czego konsekwencją jest pielęgnowanie ogromnego żalu do Boga i drugiego człowieka (por. do czego doprowadził żal Kaina do brata i Boga).

Mogę wreszcie wybrać drogę ofiary, czyli połączyć swoje cierpienie z cierpieniem Chrystusa w jakiejś konkretnej intencji, czego owocem jest odzyskanie radości i pokoju serca.

Ta ostatnia postawa nadaje cierpieniu sens. Cierpienie nabiera wówczas wielkiej wartości w oczach Boga, drugiego człowieka i moich własnych.

W moim życiu jest również wiele cierpienia. Początkowo próbowałam różnych sposobów, aby się go pozbyć. Ale dzięki słowu Bożemu i nauce Kościoła zrozumiałam, że „pozbywanie się” cierpienia za wszelką cenę prowadzi donikąd. Jezus Chrystus przecież nie unikał cierpienia, ale pokazał, jak je przeżywać.

Złożył OFIARĘ ze swojego cierpienia! Idąc za przykładem mojego Mistrza, zdecydowałam się spróbować. I udało się. Oddawałam każde cierpienie – zarówno małe jak i wielkie. Gdy utraciłam swoje pierwsze dziecko, jeszcze przed jego narodzeniem – oddałam swój ból w intencji dzieci zabijanych w wyniku aborcji i…odzyskałam spokój. Gdy doznałam wielkiego cierpienia z powodu niesprawiedliwego i krzywdzącego osądu ze strony drugiego człowieka, pojawiła się ogromna rana w sercu. Mogłam ją utrzymywać i powiększać, nie zgadzając się z cierpieniem i pielęgnując narastający żal do osób, które mnie skrzywdziły. Ale oddałam swój ból Chrystusowi, ofiarowując swoje cierpienie w intencji tych osób. Efektem tej postawy nie jest pozbycie się cierpienia. Ono czasami wraca. Ale Bóg uchronił moją duszę od skutków doznanej krzywdy, jednym z których mogło być narodzenie się nienawiści w moim sercu. A Bóg umieścił w moim sercu miłość!

Postawa składania duchowej ofiary Bogu uczy mnie żyć Ewangelią i ją rozumieć! Uczę się miłować nieprzyjaciół, uczę się składać swoje skarby w niebie, a nie na tym świecie, uczę się przeżywać każde zdarzenie z Bogiem, a nie uciekać. Z Jezusem można iść przez życie bez lęku, z podniesioną głową, jeśli nauczę się składać ofiarę z samej siebie. Każda ofiara jest miła Bogu, jeśli będzie składana w miłości i duchu pojednania z Bogiem, sobą samym i drugim człowiekiem. Źródłem mocy uzdalniającej do umierania dla siebie jest Eucharystia, z którą łączę swoją ofiarę.

Panie Jezu, przyjmij moją ofiarę z siebie samej…

Maria

Używamy plików cookies Ta witryna korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Prywatności i plików Cookies .
Korzystanie z niniejszej witryny internetowej bez zmiany ustawień jest równoznaczne ze zgodą użytkownika na stosowanie plików Cookies. Zrozumiałem i akceptuję.
145 0.062328100204468